niedziela, 28 sierpnia 2016

Longstay Liquid Matte Lipstick czyli Matowa pomadka do ust w płynie od Golden Rose

Cześć! Niedzielne popołudnie to dobry czas, aby nasmarować na blogu kolejny post :) Tym razem skupię się na ustach - a dokładnie płynnych pomadkach jednej z moich ulubionych marek kolorowych, czyli Golden Rose. Są one już słynne i lubiane, a Ja skusiłam się na nie po prostu podczas zakupów na stronie tej marki.


Od producenta :
Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania. Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.
Cena:19,90 zł
Pojemność:5,5 ml

W gamie kolorystycznej na stronie marki znajdziemy 12 kolorów, a ja skusiłam się - jak dotąd - na dwa,
czyli 03 oraz 04.
Przy zakupie chciałam do koszyka dorzucić jeszcze 01 lub 011, ale w końcu się na nie nie zdecydowałam.


Obydwie pomadki są doskonale napigmentowane, tak jak widać na zdjęciu. Nie ma miejsca na niedociągnięcia czy plamy, obydwa produkty rozprowadzają się jednolicie i bez zarzutu. Na plus jest również zapach - pomadki pachną przyjemnie, trochę cukierkowo :)
Od lewej na zdjęciu powyżej znajduje się 04, czli kolor bardzo letni, z tonami zarówno różowymi jak i czerwonymi. Jest to kolor soczysty i wyrazisty!
Natomiast 03 jest bardziej zgaszona, wpada w tony różowo-fioletowe, na ustach widać to jeszcze bardziej. Jednak jest to kolor dla mnie intrygujący i ciekawy, bo zmienia się w zależności od natężenia światła.


Aplikacja tych pomadek w płynie jest bardzo prosta, a wykonujemy ją przy pomocy klasycznego, podłużnego aplikatora. Jest on precyzyjny i ciężko sobie nim zrobić krzywdę. 
Przy nakładaniu produktu na usta mam wrażenie, że jest bardzo "mokry". Na szczęście nie wylewa się za granicę ust, nie rozmazuje i szybko na nich zastyga. A co później? Kolor wydaje się nie do zdarcia!
Minusy? Wysusza. Po całym dniu w duecie z tą pomadką moje usta nie wyglądają rewelacyjnie (tragicznie też nie). Wyczuwam na nich suchość i od razu ratuję się pomadką pielęgnującą, co zawsze pomaga i mam problem z głowy. 
Należy również pamiętać, że wystarczy cieniutka warstwa tego produktu, bo jeśli przesadzimy z ilością - może podkreślać np. suche skórki i wszelkie niedoskonałości.


Podsumowując - bardzo fajny i ciekawy produkt w dobrej cenie. Na pewno można je znaleźć na promocji - ja zakupiłam w regularnej cenie. Trwałość i pigmentacja to zdecydowanie największy atut pomadek Longstay Liquid Matte Lipstick marki Golden Rose :)

Co sądzicie o tych pomadkach w płynie?
Jakie są wasze ulubione?

pozdrawiam :)

wtorek, 16 sierpnia 2016

Ulubieńcy lata 2016 - pielęgnacja

Cześć! Tak długo zierałam się do nowego postu, ale bardzo cieszę się z faktu, że ten moment nadszedł i dziś mogę się z wami podzielić moimi ulubieńcami wakacji. W sumie wakacje nadal trwają (z lepszą bądź gorszą pogodą), ale niestety zbliżają się ku końcowi. Mam nadzieję, że pogoda pokaże nam jeszcze nie raz, że lato wciąż trwa i nie warto zaglądać do szafy z kurtkami i szalikami zbyt wcześnie :)


Postanowiłam wybrać 6 produktów do pielęgnacji, 
ponieważ kolorówka w wakacje schodzi trochę na boczne tory. 
Staram malować się delikatniej i mniej (przede wszystkim w dni wolne).


Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic Nivea to niewątpliwie bardzo przyjemny kosmetyk, do którego nie raz powrócę. Otrzymałam go w ramach współpracy wraz z dwójką braci (również reprezentujący ten sam poziom) musów. Ma delikatny zapach, świetną konsystencję - jest to pianka, która ani nie jest zbyt lekka, ani za gęsta przy dozowaniu i aplikacji. Dobrze myje nasze ciało, nie wysusza go i pozostawia delikatny zapach, który po krótkim czasie się ulatnia. Pod prysznic, na wakacje - nr. 1!

  
Antybakteryjne mydełka do rąk B&BW są ze mną od dawna i rzadko się z nimi rozstaję (przeważnie wtedy, kiedy zwyczajnie o nich zapomnę). Ich opakowania nadają się idealnie do małych torebek a także do szufladki, np. w pracy a zapachów zawsze jest wiele do wyboru. Tutaj mam Paris amour, który bardzo lubię i kupuję też w wersji mgiełki do ciała.


Pomadka ochronna AA Multi vitamin towarzyszy mi w te wakacje na codzień jak również była ze mną na wyjeździe i spisała się bardzo fajnie. Jest delikatna, ale to wystarczy, aby dobrze odżywić usta, nawet te lekko podrażnione słońcem. Pachnie delikatnie, lekko owocowo, zapach jest przyjemny i "nie gryzie" w nos. Co jakiś czas trzeba powtórzyć aplikację, jednak nie musimy tego robić co 10 minut :)


Na wyjeździe wakacyjnym tą mgiełką spryskiwałam się kilka razy dziennie. Chłodząca mgiełka z mentolem i wit. C od Ziaji daje nam efekt lekkiego odświeżenia, a jej baaardzo przyjemny zapach to wrażenie potęguje. Możemy spryskiwać nią zarówno ciało i twarz jak również włosy. Ja przetestowałam ją kilkakrotnie na włosy w małej ilości i nigdy ich nie obciążyła, a zapach po niedługim czasie się ulatniał.


Bardzo dawno nie używałam kremów Nivea w pielęgnacji twarzy. Gdy otrzymałam ten "lekki krem odżywczy" i miałam szansę go przetestować, bez wahania otworzyłam srebrne wieczko i posmarowałam twarz cienką warstwą tego treściwego kremu. Rano twarz była miękka, delikatna i najważniejsze - nie ściągnięta (co w moim przypadku czasem się zdarza). Może nie jest to krem najwyższych lotów, ale pozytywnie mnie zaskoczył swoją formułą, a jego zapach przywołał dziecięce wspomnienia :) Obecnie stosuję go co drugą noc z innym kremem i jak na razie taki efekt jest ok. Przeznaczony jest do każdego typu cery, jednak przy cerze typowo tłustej bym uważała.


Ostatnim produktem w tym zestawieniu (co nie oznacza, że najsłabszym) jest płyn micelarny H20 Hydrain3 Hialuro marki Dermedic. Był dołączony do kremu ochronnego tej marki a jego pojemność to 100 ml, czyli idealna na wyjazd. Produkt jest bardzo fajny, wydajny i do tego dobrze usuwa makijaż, a tym samym nie podrażnia oczu. 


Jakie są wasze ulubione kosmetyki pielęgnacyjne tego lata?
Co polecacie?
Co myślicie o moich ulubieńcach?

Pozdrawiam :)

sobota, 12 marca 2016

Nivea Repair&Targeted Care szampon + odżywka do włosów

Cześć! Nadszedł weekend a Ja mam dziś chwilę wolnego, aby naskrobać dla Was post na blogu :) Dziś chciałabym wam przedstawić duet do codziennej pielęgnacji włosów, jaki otrzymałam już jakiś czas temu i nadszedł czas na jego recenzję. 


Marka Nivea wypuściła na rynek serię Repair&Targeted Care dla włosów suchych i łamliwych, opartą o "system inteligentnej odbudowy" Keradetect. Technologia Keradetect powstała z myślą o precyzyjnej regeneracji włosów, która polega na odbudowie ich w miejscach uszkodzeń, poprzez działanie na trzech płaszczyznach. Do wspomnianych płaszczyzn należą: wzmocnienie zewnętrznej warstwy włosa, pielęgnację i odżywienie go od wewnątrz oraz wzmocnienie oraz regenerację struktury, zapobiegając jednocześnie rozdwajaniu końcówek.
Pojemność szamponu : 250 ml
Pojemność odżywki: 200 ml


W składach możemy odnaleźć ciekawe i potrzebne do regeneracji włosów składniki, takie jak m.in.: panthenol, czyli witaminę B5, lanolinę, hydrolizowaną keratynę, olejek makadamia czy oryzanol. Oprócz tego znajdziemy kilka lżejszych silikonów. Wniosek : jak na drogeryjne produkty + przeznaczenie do włosów suchych i łamliwych powinno być dobrze :)


Używałam i używam tych produktów razem. Dlaczego? Zawsze po myciu włosów stosuję odżywkę, więc jeśli mam pod ręką produkty z jednej linii to od razu używam taki oto duet :) 
Muszę przyznać, że znajomość produktów Nivea do pielęgnacji włosów w moim przypadku jest znikoma. Mimo to, po otworzeniu obydwu produktów poczułam znajomy zapach - to połączenie standardowego kremu Nivea plus delikatne, perfumowane aromaty. 
Kolejną rzeczą, jaka zwróciła moją uwagę jest konsystencja. Zarówno szampon jak i odżywka są gęste, lekko perłowe. Przy tym "punkcie" mały minus - zarówno odżywka jak i szampon są mało wydajne, używam większej ilości produktu, niż w innych przypadkach.
Po delikatnym osuszeniu włosów nie zauważyłam, aby były one splątane (czego boję się przy stosowaniu nowych produktów). Włosy dobrze się rozczesywały, układały jak zawsze.
Są to produkty do włosów suchych - Ja mam raczej włosy mieszane, lubiące się czasem przetłuszczać, więc ten duet stosuję maksymalnie 2 razy w tygodniu, aby włosy trochę "dociążyć" i dać im inną porcję składników, co myślę, że wychodzi im na dobre :) Jednak nie stosowałabym ich regularnie przy każdym myciu, bo mogłyby moje włosy nadmiernie obciążyć - jednak myślę, że to bardzo indywidualna kwestia.


Ten duet to ciekawe i fajne rozwiązanie właśnie szczególnie dla włosów suchych, tak jakie jest ich przeznaczenie. Czy możemy liczyć na odbudowę zniszczonych włosów? Dzięki tym produktom możemy wspomóc ten proces, lecz na pewno nie osiągniemy go całkowicie - dbanie o włosy to nie tylko szampon i odżywka, pielęgnacja i ochrona są dużo szerszym tematem :)

Co myślicie o tych produktach? Lubicie kosmetyki do włosów marki Nivea?
Jakie produkty do pielęgnacji włosów polecacie?

pozdrawiam :)


niedziela, 21 lutego 2016

Nowości kosmetyczne - luty 2016

Cześć! Na początku chciałabym was przeprosić za moją nieobecność - muszę przyznać, że teraz posty pojawiają się i będą pojawiać (na razie) trochę rzadziej - ma to związek z moim życiem zawodowym, ale mam nadzieję, że niedługo posty pojawiać się będą znacznie częściej - tak więc proszę, trzymajcie za mnie kciuki!:) Co do dzisiejszego postu to chcę podzielić się z wami produktami, które zagościły u mnie w tym miesiącu.




Na początek tzw. "kolorówka" a w niej tylko i aż dwa produkty :) Paleta do konturowania twarzy (zestaw light) od Wibo to długo wyczekiwany produkt w mojej kosmetyczce i zdobyłam go dzięki mojej koleżance, której serdecznie dziękuję. Myślę, że to świetne rozwiązanie do podróżnej kosmetyczki, ale już zaczęłam ją stosować na codzień - kolorystyka bardzo przypadła mi do gustu i polecam ją bladziochom takim, jak ja. Drugim produktem jest kredka marki Avon, a raczej nazwana jako żelowy eyeliner w kolorze Bikini Black - mam słabość do czarnych kredek, a o tej słyszałam kilka pozytywnych opinii - tak więc jest i u mnie :)


W nowościach znalazły się również dwa produkty do włosów. W sumie odżywki Isana do włosów zniszczonych i suchych nowością nazwać nie powinnam, bo już raz u mnie gościła i postanowiłam do niej powrócić, bo bardzo dobrze ją wspominam i fajnie ujarzmiała moje włosy. Natomiast szampon do włosów przetłuszczających się marki Natura Siberica gości u mnie po raz pierwszy i już nie mogłam się powstrzymać, aby go użyć :) Myślę, że niedługo skuszę się na inne produkty tej firmy, gdy zużyję swoje zapasy.


Jeśli chodzi o kosmetyki marki La Roche-Posay to uwielbiam ten duet : krem-żel Effaclar Duo+ oraz oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej Effaclar. Wspominałam kiedyś na blogu, że te dwa produkty w znaczący sposób pomogły mi w walce z trądzikiem, ale nie rezygnuję z nich nigdy i stosuję doraźnie. Krem zazwyczaj 2-3 razy na noc, żel prawie codziennie. Żel świetnie oczyszcza skórę, a krem sprawia, że nasza skóra trzyma się "w ryzach" i nie szaleje, uspokaja ją i reguluje wydzielanie sebum.


Tutaj produkty, które doskonale znam i lubię - po prostu sentymentalność skłoniła mnie do powrotu :) Mgiełki B&BW pokazuję na blogu dość często, używam je codziennie a jak kupuję, to wybieram spośród kilku ulubionych zapachów, tym razem padło na słodki Pink Chiffon. Obok znalazł się - już drugi dzisiaj - produkt marki Avon, czyli spray utrwalający makijaż. Niedawno skończyłam jedno opakowanie i znów gości u mnie - moim zdaniem, to dobra i tańsza alternatywa do innych produktów, na codzień spisuje się dobrze, makijaż trzyma się rzeczywiście trochę lepiej, lecz cudów nie oczekujmy :)


Na koniec znalazł się mój ulubiony antyperspirant w kulce z Vichy - jeśli jeszcze nie znacie, to gorąco polecam, ja stosuję od lat :)  Obok lano-maść z Ziaji, przeznaczona do pielęgnacji brodawek sutkowych w okresie ciąży i karmienia - dlaczego wybrałam ten produkt? Dzięki recenzji RedLipstickMonster, która uznała ten produkt za wielofunkcyjny, na różne przesuszone miejsca, co zimą występuje u mnie bardzo często. 

To wszystkie moje nowości, ciekawa jestem, jakie produkty znacie z tego zestawienia? Chętnie poczytam wasze opinie na ten temat :)

Pozdrawiam!

piątek, 29 stycznia 2016

Ulubieńcy stycznia 2016

Cześć :) Styczeń uciekł mi dosłownie przez palce, ale to też czas aby podzielić się tym, co było w nim najlepsze (oczywiście z kosmetycznego punktu widzenia:)). Wybrałam 5 kosmetyków, z których byłam, jestem i mam nadzieję, że nadal będę zadowolona.


W końcu znlazła się w moim zestawieniu jakaś odżywka do paznokci,
 ale też po równo miejsce dla pielęgnacji oraz kolorówki :)


Odżywki do paznokci to ciężki dla mnie temat. Mam bardzo słabe paznokcie a czasy swojej świetności zawdzięczały osławionej odżywce Eveline 8w1 - z której po jakimś czasie zrezygnowałam (nie, nie miałam problemów z paznokciami po niej) i czar prysł. Przyzwyczaiłam się do nich, mimo to cały czas szukam jakiejś fajnej odżywki i pewien czas temu padło na Golden Rose Nail Expert Black Diamond Hardener - jest ona przezroczysta, dobrze się aplikuje na paznokcie i szybko wysycha. Efekty są delikatne jeśli chodzi o twardość paznokci, jednak nie używam jej baardzo długo. Mimo to polubiłam ją i regularnie używam - mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :)


Dwufazowe płyny do demakijażu oczu polubiłam stosunkowo niedawno (wcześniej miałam przykre doświadczenia) i jak na razie trafiam na fajne produkty. Tym razem mowa o dwufazówce z Nivea o pojemności 125 ml i bardzo delikatnym zapachu, która fajnie zmywa makijaż, nie podrażnia naszych oczu i nie pozostawia tłustej/lepkiej warstwy (najgorsza zmora!). Do  tego produkt jest w rozsądnej, niskiej cenie i możemy zdobyć go w wielu drogeriach :)


Lipowy płyn micelarny z Sylveco to chyba u wielu blogerek klasyk i must have :) Powiem szczerze, że i Ja jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Nie sądziłam, że ten płyn może być tak przyjemny - pachnie delikatnie, a gdy nanosimy go na skórę twarzy mam wrażenie, że nie jest to micel a tonik :) Świetny skład, świetnie koi skórę i domywa resztki makijażu - polecam!


Biała kredka to taka podstawa w mojej kosmetyczce do makijażu codziennego. Obecnie używam kredki Rimmel Soft Kohl w kolorze 071 Pure White i jestem z niej zadowolona. Aplikuję ją głównie na linię wodną i tam pozostaje dobrych kilka godzin, po czym delikatnie "znika" i nie ma po niej śladu. Ważne, że nie podrażnia oczu, łatwo się temperuje a jej cena jest również przystępna.


Mimo, że tą paletkę mam u siebie już miesiąc to za każdym razem, gdy ją otwieram moje oczy cieszą się jak szalone. Zoeva En Taupe jest moją pierwszą tej marki (sentymenty..) i cały czas odkrywam ją na nowo. Ma piękne kolory, mimo, że są chłodne to wspaniale uzupełniają inne odcienie, które posiadam, ale spokojnie można wyczarować nią wiele makijaży. Pigmentacja - cudowna, kolory - cudowne, trwałość - cudowna! Efekt 3C zaliczony :)


I to wszystkie produkty, którymi chciałam się z wami podzielić w tym miesiącu :) Mam nadzieję, że luty również będzie obfitował w ciekawe produkty.

Które produkty znacie ? Co o nich sądzicie?
 Jakie są wasze ulubione w tym miesiącu?

Pozdrawiam :)

środa, 27 stycznia 2016

Nowości kosmetyczne - styczeń 2016

Cześć! Posty z serii "nowości kosmetyczne miesiąca" zaczynam traktować w trochę inny sposób :) To nie tylko zachwycenie się nad ilością kosmetyków czy ich byciem "top" ale też sprawdzenie, czy kosmetyki, które wybieram są mi potrzebne, nie będą na "jeden raz" oraz czy ich ilość nie wyda mi się zbyt duża, wręcz przytłaczająca. Zaczęłam też realizować swoje małe marzenia z listy na rok 2016 i planuję ją sukcesywnie realizować.


Większość produktów to totalne nowości w mojej kosmetyczce, a te,
które się powtarzają to ulubieńcy, którzy bywali na blogu nie raz :)


Pierwszym - najlepszym zakupem tego miesiąca jest paleta cieni Zoeva Cocoa Blend. Marzyłam o niej bardzo długo, ale dopiero po użyciu innej palety tej firmy (En Taupe) stwierdziłam, że nie ma nad czym się zastanawiać. Co mogę powiedzieć? Ten piękny design (kojarzący mi się z Afryką) zawiera w sobie 10 wspaniałych cieni, świetnie napigmentowanych. Znajdziemy tu głównie ciepłe kolory (beże, brązy, złoto), większość z drobinkami, które fajnie mienią się na naszych powiekach :)


Tutaj zestawiłam ciekawy duet. Z lewej strony piękne prezentuje się róż the Balm Down Boy. Tyyyyle o nim słyszałam, a że w mojej kosmetyczce od dawna brakuje klasycznego, może trochę cukierkowego różu postanowiłam skusić się właśnie na ten. To piękne opakowanie z lusterkiem zawiera 9,9 g produktu i wydaje się, że będę je zużywać bardzo długo - ale będę! Jestem oczarowana tym kolorem :) Drugi produkt to totalny klasyk u mnie, czyli podkład Revlon CS 150 Buff do cery tłustej i mieszanej - nie wiem, kiedy przyjdzie jego kres, jak na razie trwa przy mnie cały czas, mieszam i zdradzam go z innymi podkładami a potem potulnie do niego powracam. Lubię za kolor, trwałość, krycie, cenę. Nie lubię za opakowanie :)


Długo wzbraniałam się przed zakupem kredek do ust Golden Rose. W końcu w tym miesiącu - na dwa razy - kupiłam dwa egzemplarze o numerkach 08 i 12. Chciałam jeszcze zapolować na nr 10 ale niestety nie był on dostępny. 08 to fajny, typowy i dość jasny róż, natomiast 12 jest już ciemniejszy, bardziej zgaszony i "brudny", wpada wpada w taki winny odcień, jednak nie jest tak bardzo ciemny.


Na górze te dwie kredki w świetle dziennym :)
Jak na razie jestem bardzo zadowolona z zakupu, użyłam każdej z nich kilkakrotnie,
więc jeszcze trochę potestuję i dam znać.


Przechodząc do pielęgnacji postawiłam na kilka nowości. Mój dotychczasowy olejek do twarzy właśnie się skończył, więc postanowiłam postawić na produkt, o którym czytałam kilka dobrych recenzji, Mowa o uszlachetnionym olejku arganowym do oczyszczania i mycia twarzy Bielenda z kwasem hialuronowym. Jestem bardzo ciekawa jego działania i siły oczyszczania :) 
Niedawno skończył mi się też żel do twarzy i znów postanowiłam wypróbować coś nowego, a jest to kremowy żel do mycia twarzy Dermedic z serii Hydrain3 Hialuro do skóry suchej. Używam go już od jakiegoś czasu i muszę powiedzieć, że jest delikatny, bardzo ładnie pachnie i po umyciu nie czuję uczucia napiętej skóry. Na razie tyle :)
Na koniec łagodzący płyn do demakijażu oczu Garnier (do każdego typu skóry). Odkryłam go podczas świąt, które spędzałam u mojej rodziny a w połowie stycznia znalazłam go na półce w Biedronce. Zrobił na mnie bardzo dobre, pierwsze wrażenie - oby tak dalej.


Odżywka pielęgnacyjna do włosów Garnier Ultra Doux z olejkiem z awokado to produkt, który jest ze mną od dawna. Dobra, tania i sprawdzona, włosy po niej są delikatne, ujarzmione i dobrze się rozczesują. 
Hydrożelowe płatki pod oczy Perfecty również są ze mną od dawna - nie używam ich regularnie, jednak stosuję je jako "opatrunek", gdy tylko moja skóra tego potrzebuje a ten produkt daje jej ukojenie. 
Na koniec fixer utrwalający makijaż Inglot - miałam go na swojej liście i chciałam go mieć właśnie w takich momentach, gdy chcę, aby mój makijaż trwał trochę dłużej, niż zazwyczaj :) Może nie liczę na super dużą zmianę w tej kwestii, słyszałam też, że fixer fajnie scala nasz makijaż - mam nadzieję, że nie okaże się zbędnym "gadżetem" :)


To wszystkie kosmetyki zakupione przeze mnie w tym miesiącu :) 
Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie? 

Pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...