wtorek, 28 lutego 2012

MIYO OMG! Eyeshadow

Cześć!  Sporo czytałam na temat cieni z MIYO, więc jakiś czas temu i ja pokusiłam się o jeden - i chyba na jednym się nie skończy :) Wybrałam dość neutralny kolor (nr.26) - jasny i matowy. Wygląda jak `brudna biel` . 


 Zdjęcie może idealnie nie oddaje koloru, ale to na górze jest bardzo zbliżone. 3g cienia zamknięte są w przezroczystym plastikowym opakowaniu - dość prostym, ale wygodnym i lekkim. Jak na razie nie ma żadnego problemu z otwieraniem, czy jakimiś pęknięciami.

Mój aparat przegrał z pochmurną aurą :<

Nr tego cienia to 26. Jakie on ma u mnie zastosowanie? Szczególnie używam go pod łuk brwiowy i do wewnętrznych kącików oka aby ładnie rozjaśnił te okolice. Cień utrzymuje się długo na powiece ( z `korektoro-bazą`), nie roluje się i nie osypuje.
 

Jeśli chodzi o dostępność to szczerze nie wiem, jak jest z szafami MIYO , ja swój cień kupiłam z drogerii Jasmin. Są też inne fajne kolory, w które planuję się zaopatrzyć jeśli tylko będę miała okazję, bo te cienie są warte uwagi, i jak za tą cenę (5-6 zł?) mogę szczerze polecić :)

pozdrawiam : *

piątek, 24 lutego 2012

Kilka nowości : )

Cześć !
 Dziś przychodzę do was z krótkim postem, w którym chcę wam pokazać kilka nowości , które kupiłam w ubiegłym tygodniu w Superpharm. Nie ma tym razem nic z kolorówki , udaję że chociaż w części wypełniam postanowienia noworoczne :)


 * oliwka do ciała Hipp - produkt znany chyba większości , bestseller 
 * Syoss lakier do włosów - mimo, że uwielbiam Taft - ten był na promocji i postanowiłam wypróbować
 * Ziaja intima płyn do higieny intymnej - wykończyłam jeden z Lirene , teraz czas na ziaję
 * Avene - krem do rąk - mój pierwszy produkt z tej firmy , mam nadzieję że się sprawdzi
 * Peeling cukrowy Perfecta SPA - drugie opakowanie, jednak to w trochę innym wydaniu. uwieeeelbiam!


udanego weekedu ( ja spędzam swój w szkole :< ) 
:*

wtorek, 21 lutego 2012

Maski do włosów od Pilomax

Cześć!
Dziś chciałabym przybliżyć dwie maski do włosów, które dostałam od firmy pilomax w ramach współpracy. Oczywiście nie używałam ich w tym samym czasie. 



 Na pierwszy ogień idzie nawilżająco-regenerująca maska do włosów przetłuszczających się - 240g produktu zamknięte jest w białym opakowaniu, które jest proste w użytkowaniu. Po otwarciu pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę to zapach. Niestety nie należy on do przyjemnych, wręcz przeciwnie - ta maska śmierdzi. Całe szczęście, że po spłukaniu z głowy zapach na włosach nie utrzymuje się , włosy pachną dość neutralnie. Kolejną rzeczą , która mnie nie zachwyciła to konsystencja - maska jest trochę zbyt leista, gdy nabieram ją na dłonie, ucieka przez palce. Jednak po nałożeniu na włosy całkiem dobrze się trzyma i nie spływa. 



Jeśli chodzi o działanie maski - tu jestem już większą optymistką. Włosy po jej zastosowaniu są w dobrej kondycji , czuję, że są odżywione. Nie ma też kłopotu z plątaniem się, czy szorstkością. Włosy są sypkie i miłe w dotyku. Czy wolniej się przetłuszczały? Nie zauważyłam zmian w tej kwestii, myję włosy co drugi dzień, czasem codziennie i tak nadal zostało. 
Uważam że działanie maski jest jej zaletą, jednak kiepski zapach i zbyt rzadka konsystencja trochę mnie zrażają. Do tego w składzie dopatrzyłam się SLSów - myślę, że spokojnie można byłoby się bez nich obejść.  Strona internetowa : TU .


Drugim produktem Pilomax jest odżywcza maska do włosów z Aloe Vera - tą maskę dostałam w mniejszym opakowaniu - 70g. Mimo tego, starczyła mi na sporo użyć - wydajność to na pewno jej plus. I tutaj znów po otwarciu spotkałam się z mało przyjemnych zapachem - trochę chemicznym, ale pomyślałam, że może to ze względu na obecność henny. Konsystencja wydaje mi się minimalnie mniej lejąca, jednak bardzo podobna do swojej poprzedniczki.  Stosowałam ją dwa razy w tygodniu , nosiłam ją na włosach przez ok.20 minut (pod czepkiem).  Producent pisze o `nawilżeniu włosów` i rzeczywiście takie zauważyłam. Po wysuszeniu suszarką nie były suche i nie puszyły się, jak czasem mi się zdarzało.



 Jeśli chodzi o obciążenie włosów - również nie zauważyłam, włosy układały się normalnie, nie przetłuszczały się szybciej niż zwykle i nie `więdły` po kilku godzinach. Jednak jeśli miałabym porównać te maski z Biovaxem, którego używałam wcześniej - chyba jednak wolę Biovax. Lubię ich zapach, konsystencję , a działanie z pilomaxem mają porównywalne. Są także szerzej dostępne. Maski Pilomax możecie zakupić na stronie internetowej tutaj.






A tutaj poniżej składniki :




















pozdrawiam : *

niedziela, 19 lutego 2012

TAG - 5 rzeczy których nie chcę mieć :)

Cześć !
Może wolałabym napisać `nie muszę` bo chcieć można wszystko :) Kolejny tag, który już na dobre krąży po blogach i który dotarł również do mnie.
Zostałam otagowana przez : Makeupkamę , Madzialenę oraz Anitkę za co dziękuję  :*


Zasady: 
- napisz kto Cię otagował i zamieść zasady TAG'u
- zamieść baner TAG'u i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki (akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne, bo:
·         mają tańsze odpowiedniki
·         są przereklamowane
·         amatorkom są niepotrzebne
·         bo to sposób na niepotrzebne wydatki
Krótko wyjaśnij swój wybór. Zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek.

1. Beautyblender - wiele dziewczyn w tym Tagu o nim wspomina, i dla mnie również jest to gadżet, który nie jest niezbędny. Ja lubię i cenię swoje pędzle do rozprowadzania podkładu i uważam że szybko to się nie zmieni:) 



2. Bronzer Chanel - kosmiczna cena, a z wielu opinii wynika, że mamy wspaniały i dużo tańszy zamiennik czyli bronzer z Kobo. Ogólnie jeśli chodzi o bronzery, to mam tylko dwa, i nie lubię wydawać na nie jakiejś dużej sumy pieniędzy.


 3. Palety 80, 120 (itd) cieni - lubię palety , ale na pewno nie o takiej ilości cieni. Raz taką kupiłam i stwierdziłam, że z 3/4 cieni nie korzystam, a ich jakość nie jest satysfakcjonująca. Dlatego wybieram palety takie jak Sleek, z których jestem bardzo zadowolona :)



 4. Podkłady Chanel - akurat padło na Chanel, ale jest wiele bardzo drogich podkładów, które wcale nie muszą być rewelacyjne. Ja używam Revlonu , który do najtańszych też nie należy , ale myślę że jest wart każdej wydanej złotówki i jak najbardziej spełnia swoje zadanie, dlatego szukanie podkładu za kosmiczną cenę mija się z celem.

5. Samoopalacze - nie ważne jakiej firmy, po prostu nie stosuję, i nie potrzebuję. Miałam kiedyś kilka i stwierdziłam, że chyba jednak muszę zaakceptować moją bladą twarz niż smarować się samoopalaczem :)

dziewczyny, jeśli macie ochotę zapraszam do zabawy :)
pozdrawiam :*

piątek, 17 lutego 2012

Makijaż dzienny, czyli co ostatnio u mnie gości na twarzy :)

Cześć! 
Czy u was też spadły tony śniegu? Ja dziś odkopywałam pół godziny samochód, ale mimo wszystko z uśmiechem na ustach, szkoda, że na święta i nowy rok nie było tak biało! Ale zawsze to trochę prawdziwej zimy:)

A dzisiaj mam dla was makijaż, który ostatnio często wykonuję i bardzo lubię. 


Jeśli chodzi o kolory na oczach to wykorzystałam cienie z ukochanej paletki Sleek - Oh So Special . Niestety nie mam już folijki z nazwami, żeby wam je podać :<
Rzęsy - tusz - Essence Multi Action - mam go krótko, ale przyznam że jak na razie bardzo dobrze mi się z nim współpracuje :)
Linia wodna - czarna kredka Avon Color Trend
Twarz : podkład Revlon 150 Buff , Puder Kobo 301 Pale Beige, Bronzer Essence 01, róż - Diadem 01. 
Brwi - zestaw do stylizacji brwi Essence, żel-odżywka MIYO
Usta - pomadka Avon w kolorze Pink Sunrise , błyszczyk Essence Stay with me 02


miłego popołudnia :*

środa, 15 lutego 2012

Wygrana od Makeupkamy :)

Cześć ! Wczoraj przed południem przydarzyła mi się świetna niespodzianka - przyszła do mnie paczka od Makeupkamy z wygraną , którą zdobyłam w jej pierwszym rozdaniu blogowym :) Bardzo się ucieszyłam i już szybko pokazuję wam co znajdowało się w środku ...


 * Bell Graffi Nails Set nr. 5
 * Essence pudrowy liner & cień do powiek I glam 
 * BeBeauty regenerujący balsam do ciała 
 * Joanna Naturia Peeling myjący z pomarańczą 
 * Essence Stay all day cień w kremie 03 Steel the show
 * Essence colour & go , 83 luxury secret 
 Oraz dodatkowo : Essence Essence colour & go 50 Irreplaceable i jedwab w płynie WAX :)


Kosmetyki kolorowe były zapakowane w całuśną kosmetyczkę :


 W kopercie znalazłam także kartkę - liścik :


Jeszcze raz dziękuję : *

poniedziałek, 13 lutego 2012

Haul :)

Cześć! Dziś w końcu post zakupowy , do którego zabieram się kilka dni no i w końcu jest :) Trochę kolorówki, trochę pielęgnacji, dwa pędzle oraz produkt, który dostałam w prezencie jeszcze w styczniu.


 * ujędrniające i re-modelujące serum do biustu i dekoltu Oriflame - jest to produkt który dostałam 
(dzięki I:*)  w prezencie.
 * Alltera olejek Migdały i Papaja - mój pierwszy olejek, który stosuję na włosy 
* szampon do włosów farbowanych ze słonecznikiem - kolejny szampon z Ziaji :)
* Balsam regenerujący Kolastyna - od dawna nie miałam do czynienia z tą firmą, dlatego postanowiłam wypróbować ten balsam. Zawiera olejek z soi.
* chusteczki do demakijażu Inglot - moje drugie opakowanie, świetnie się sprawdzają. Zawierają bisabolol, witaminę E i prowitaminę B5.


* maść nagietkowa - kupiłam ją w aptece, przyda się na różnego typu `niespodzianki`
* pomadka Avon Color trend - w kolorze Rich Berry 
* tusz do rzęs Multi Action Essence - postanowiłam wypróbować ten tusz ze względu na wiele dobrych recenzji, mam nadzieję, że się sprawdzi.
* czarna kredka Color Trend Avon - bardzo lubię kredki z Avonu, miałam już ich kilka, ta w wydaniu walentynkowym w serca, misie itp :)
* kredka Sensique nr. 113 - była zaprezentowana w jednym z magazynów , i postanowiłam ją wypróbować, ponieważ ten kolor bardzo mi się podoba.
* lakier do paznokci Eveline nr. 610 - zwykły nudziak , za 2,99 :)
*  skośny pędzelek do żelowego Eyelinera Essence 
* pędzel do różu i bronzera 3P Inglot - czekałam aż w końcu u mnie zagości i jest :)

A tu jeszcze z bliska pomadka Avon oraz lakier Eveline :

























P.S. wygrałam rozdanie u Makeupkamy , z czego bardzo się cieszę i nie mogę doczekać paczuszki! :)


pozdrawiam :*

czwartek, 9 lutego 2012

Maska do włosów zniszczonych jasnych Pilomax

Cześć dziewczyny ! Dziś recenzja maski do włosów zniszczonych jasnych Pilomax, którą dostałam w ramach współpracy.
Jak wiecie, moje włosy nie są jasne , dlatego też nie wyobrażałam sobie testować tej maski na sobie dlatego poprosiłam moją mamę, aby ją wypróbowała i napisała mi kilka zdań, co o niej myśli. 


  Maska zamknięta jest w białym plastikowym opakowaniu, które mieści w sobie 70 g produktu. 
Moja mama stosuję tą maskę 2 razy w tygodniu na mokre włosy i trzyma ją ok. 15-20 minut, po czym spłukuje ją .


Jeśli chodzi o zapach, to jest delikatny i nie drażniący. Nie utrzymuje się on na włosach zbyt długo. Konsystencja - nie jest lejąca, produkt dobrze utrzymuje się na włosach i z nich nie spływa. Nie wywołuje też reakcji alergicznych oraz innych `niespodzianek`.


Jeśli chodzi o efekty po zastosowaniu maski : 
* włosy się łatwo rozczesują 
* są miękkie i miłe w dotyku
*  mają ładny połysk 
* nie puszą się


Jeśli chodzi o minusy to dodam od siebie : produkty Pilomax są dostępne tylko na stronie internetowej , nie można ich dostać w regularnej sprzedaży w sklepach.
Jesli chodzi o cenę, to za pełnowymiarowe opakowanie  480 g trzeba zapłacić 30,31 PLN - co jest większą kwotą od masek Biovax L'biotica, a myślę że obydwa produkty stoją na bardzo podobnym poziomie.
Jednak moja mama jest z tej maski zadowolona , niestety żałuję że już zostało jej dosłownie na jedno zastosowanie  :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

TAG : dobre, bo polskie :)

 Cześć :) 

Ostatnio przywędrował do mnie dość patriotyczny TAG : dobre, bo polskie. Myślę, że warto promować dobre, rodzime kosmetyki , i na pewno ten tag w tym pomaga.
W moim zestawieniu pojawią się kosmetyki, które już w większości gościły w moich postach, ale bardzo je lubię dlatego nie mogło ich tu zabraknąć!

OTAGowała mnie Wizażownia , której serdecznie dziękuję za pamięć :)

Zasady:
1. Napisz kto Cię otagował.
2. Wymień 5 polskich kosmetyków (pielęgnacja/kolorówka) i krótko opisz dlaczego je polecasz. Zamieść zdjęcia.
3. Otaguj 5 blogów - poinformuj je.


A o to 5 moich kosmetyków z polskim rodowodem :)



 1. Maski L'biotica Biovax - tu chyba nikogo nie zaskoczyłam :) Uwielbiam je od wielu miesięcy i uważam, że są rewelacyjne. Moje włosy na pewno dzięki nim dużo zyskały, z czego się bardzo cieszę. Ogólnie firma L'biotica posiada gamę wspaniałych produktów.


 2. Lakiery Wibo - polskie lakiery, które możemy nabyć za kilka złotych i które warte są , aby mieć chociaż kilka. Lubię je za kolory, za pędzelek który ładnie rozprowadza lakier no i ich trwałość na moich paznokciach również jest zadowalająca (3-4 dni) . Polecam!


 3. Krem do rąk Ziaja - cudny zapach kokosa, który uwielbiam. Bardzo fajny krem, dość dobrze nawilża dłonie i kosztuje nie wiele. Ogólnie jeśli chodzi o firmę ziaja - mam produkty które lubię, ale także kilka mnie zawiodło. Jednak więcej dostrzegam plusów, dlatego też cenię sobie ich produkty.


 4. Krem nawilżający Iwostin - w sumie nie dawno zaczęłam z nim swoją przygodę, ale z dnia na dzień coraz bardziej ten krem lubię. Dobrze nawilża moją skórę, przy czym po aplikacji skóra nie świeci się. Świetnie się wchłania, nie jest wyczuwalny na twarzy. Nadaje się pod podkład. Nie wywołuje żadnych reakcji alergicznych, nie zapycha porów.


5. Maseczki Ava Laboratorium - o nich też wspominałam ostatnio - szkoda, że mają je wycofać z Rossmanna, ponieważ zdążyłam je polubić. Fajnie nawilżają i regenerują skórę, ładnie pachną i nie są zbyt ciężkie. Kosztują ponad 2 zł - czyli niewiele, a warto w nie zainwestować :)
 

Jako , że wiele dziewczyn już odpowiedziało na ten TAG, to taguję te , które jeszcze go nie opublikowały na swoim blogu, promujmy nasze rodzime kosmetyki! 

piątek, 3 lutego 2012

Moje pomadki ochronne


Brrrr jak zimno! Nie lubię takiego mrozu, jakie teraz panuje w naszym kraju - a moje usta nie lubią go jeszcze bardziej. Dziś właśnie o nich - a dokładnie o moich pięciu pomadkach, które na pewno przydają się zimową porą i pomagają utrzymać możliwie ich dobry stan.


Usta posiadają bardzo delikatny i cienki naskórek, dlatego trzeba pamiętać o ich nawilżaniu i pielęgnacji , aby nie przesuszały się i nie pękały. Mi zdarzają się te skutki czasami, chociaż zimą powiedziałabym że często. Moje zapominalstwo bierze czasem górę i później muszę moje usta regenerować.




Pomadka Nivea Med protection  - w sumie zaczęłam od najsłabszej pomadki w moim składzie, ale niestety tak jest. Mam ją już dłuuugo i zostało mi jej nie wiele (ale planuję ją wykończyć). Nie nawilża ust dość dobrze, jest to efekt słaby i krótkotrwały. Jej zapach jest delikatny, prawie niewyczuwalny po aplikacji na usta. Plusem jest to, że posiada SPF 12.


Pomadka do ust Wibo Natural Lip Stick - bardzo ją lubię, ale muszę zaznaczyć że jest podobna do Carmexa - i z zapachu i z działania. Zapach czasem mnie irytuje, ale cieszę się, że po jej użyciu usta są dobrze nawilżone. Zawiera UVA i UVB . 

Carmex (wiśniowy) - kultowy produkt, pewnie większości z was dobrze znany. Dla mnie to bardzo dobra `maziajka` za nie wygórowaną cenę , do której będę powracać. Śmierdzi kamforą - to fakt, ale przy połączeniu z tą wiśnią jest do zniesienia. Ważne, że usta są zadowolone :) Posiada SPF 15.



Nivea Pure & Natural Mleko z miodem - kolejna pomadka z Nivea, i w sumie również nie wyróżnia się niczym ciekawym. Ładnie pachnie, ale jak poprzednia Nivea nie nawilża wystarczająco moich ust, i dość krótko wyczuwam ją na ustach. Na ciężkie mrozy się nie nadaje.



Bebe (klasyczna) -  tą pomadkę kupiłam miesiąc temu. Fajna, o delikatnym zapachu, ładnie rozprowadza się na ustach i dość długo się na nich trzyma. Nawilżenie jest całkiem ok, jednak w swoim działaniu nie przebija Carmexu.





Jeśli jednak nie zainteresowała was żadna wyżej wymienionych pomadek, albo też uwielbiacie naturę - polecam miód! Czasem i ja posmaruję sobie nim usta - co z tego , że szybko z nich znika, ale staram się wytrzymać jak najdłużej. Polecam ! :)


pozdrawiam :*

środa, 1 lutego 2012

Moja kolekcja lakierów!

Cześć! :) Dziś postanowiłam w końcu pokazać wam moje lakiery do paznokci, które posiadam. Nie jest ich dużo, dla mnie wystarczająco, chociaż planuję jeszcze zaopatrzyć się w kilka kolorów, ale to za jakiś czas. Mój zbiór tworzą lakiery , które zazwyczaj można dostać w takich drogeriach jak Natura, czy Rossmann.

 
Tak przechowuję moje lakiery - misz masz w żółtym koszyku :)

A poniżej tak moje lakiery prezentują się z bliska :


Od lewej :
* Miss Sporty nr.330
* Quiz Safari nr. 343
* Delia No. 1 nr. 47
* Bell Glam&Sexy Colour nr. 1
* Miss Selene nr. 221


* Astor Fshion Studio nr. 62
* Safari Quiz nr. 123
* My Secret nr. 110
  

* Essence nr. 01 Absolute Pure
* Inglot preparat do pielęgnacji z keratyną nr. 10 
* Miss sporty Odżywka do paznokci z witaminą A, B5, C i E
* Virtual Magic Nails Top Coat nr. 408



* Miss Sporty (nr. niestety się starł :< )
* Inglot nr. 964
* Miss Sporty nr. 415
* Miss Sporty nr. 345
 

* Golden Rose Fantastic Color nr. 106
* Wibo Express growth nr. 163
* Quiz Safari (brak numeru na opakowaniu)


* wibo Express growth nr. 3
* Miss Selene nr. 179
* Maybelline NY nr. 905A
* Miss Sporty nr. 110
* MIYO nr. 07


* Miss Sporty nr. 344
* Wibo Express growth nr. 231


Kilka lakierów niestety mi się gdzieś zawieruszyło po szufladach, może kiedyś uzupełnię ten post :)
 
pozdrawiam gorąco !
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...