piątek, 31 lipca 2015

Projekt denko - czerwiec/lipiec 2015

Cześć :) Czerwcowy projekt denko nie pojawił się na moim blogu, ale teraz postanowiłam połączyć dwa miesiące razem - i tak oto mamy projekt denko z czerwca i lipca! Nie jest tego dużo, jak na dwa miesiące - ale cały czas jest progres a to najważniejsze:)


Tym razem pielęgnacja górą! Jeśli chodzi o produkty kolorowe, to pewnie pojawią się w przyszłym miesiącu, ale jak same wiecie - zużycie kolorówki trwa zazwyczaj trochę dłużej :)


Zaczynam od włosów - odżywka Aussie Aussome Volume Conditioner jest na prawdę fajna i polecam wypróbować ją (np. podczas promocji w Rossmannie), gdy macie cienkie włosy. Kolejna to Garnier Oleo Repair - zapomniałam o niej, a ostatnie krople zużyłam na początku lipca - bardzo ładnie pachnie, włosy dobrze się po niej rozczesują i są miłe w dotyku. Znalazła się tu także odżywka Isana do włosów zniszczonych i suchych (kolejne opakowanie pokazywałam w poście z zakupami lipcowymi) - ładnie pachnie, wygładza włosy oraz nadaje im blask, do tego cena i dostępność są jej dodatkowymi atutami:) Jedyny szampon, jaki zużyłam to Head&Shoulders z serii "gęste i mocne" - to taki mój pomocnik na wypadek łupieżu, dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy oraz ma za zadanie chronić je przed uszkodzeniem.


Żele jak widzicie poszły "jak woda" :) Pierwszy z nich to Avon Senses Citrus zing- zwykły żel o mcnym,cytrusowym zapachu - ale raczej do niego już nie powrócę (może w innej wersji zapachowej). Kolejny to Isana Fitness, który kosztował chyba 2,49zł - bardzo tani a zapach na prawdę przypadł mi do gustu - świeży i energizujący! Zużyłam także ostatnio żel z Lidla,czyli Cien kremowy żel pod prysznic Tropical Mango - i ten żel polubiłam najbardziej:) Bardzo przyjemnie myje ciało a pachnie obłędnie, to chyba ulubiony letni zapach pod prysznic!


I znowu pojawiają się kremy Evree na moim blogu :) Pierwszy z nich to regenerujący krem do rąk do bardzo suchej i podrażnionej skóry a drugi to odżywczy krem do bardzo suchej i wrażliwej skóry. Powiem szczerze, że ciężko mi powiedzieć, który bardziej mi odpowiada, gdyż u mnie zarówno jeden jak i drugi spisywały się dobrze. Są to kremy dość gęste i świetnie nawilżają skórę dłoni.
Moim zdaniem "różowy" ma troszkę przyjemniejszy zapach :)


Czas na dwie pomadki! Pierwszą - Nivea Friuty Shine Watermelon nosiłam (i noszę) zawsze w torebce - nadaje ustom malinowy kolor, pięknie pachnie i całkiem dobrze nawilża usta, jednak w kwestii nawilżenia bywają lepsze produkty:) Drugą pomadkę - Himalaya Herbals Cocoa Butter - zawsze miałam w domu. Rano przed aplikacją kolorowej pomadki trochę wcześniej właśnie ta bezbarwna pomadka lądowała na moich ustach. 


Czas na nudny temat mojego antyperspirantu, czyli po raz kolejny - Vichy antyperspirant w kulce 48-godzinna (:D) skuteczność działania - używam go od lat, lubię za ładny, delikatny zapach oraz za skuteczność i brak podrażnień.


Na koniec czas na stopy, a tutaj znalazł się Fresh Step Dezodorant Scholl - bardzo przydatny spray, idealny szczególnie na upały ale też w ciągu całego roku. Ma duszący zapach przy samym rozpyleniu, który się potem ulatnia. 

A jak tam u was zużycia miesiąca? Jesteście z nich zadowolone?:)

Pozdrawiam!

sobota, 25 lipca 2015

Małe uzupełnienia kosmetyczne : Rossmann & Inglot

Cześć! W ostatnim poście wrzuciłam pospiesznie moje kosmetyczne zakupy z lipca po czym zorientowałam się, że zaraz skończy mi się kilka produktów "codziennego użytku" i znów muszę wybrać się na zakupy! Pobiegłam więc się do Rossmanna z listą (ufff, nie kupiłam nic więcej niż miałam zapisane!) i do Inglota (tu skusiłam się na nowość do brwi)..


W Inglocie wiedziałam, że muszę zaopatrzeć się w dwa cienie - jeden cielisty cień (bo poprzedni już jest na wykończeniu) oraz jasny różowy z drobinkami do mojej drugiej paletki "5". Skusiłam się również na konturówkę do brwi w żelu, która dość często krążyła mi po głowie :)


Od lewej : nr 353 - to już mój trzeci taki sam kwadracik, który uwielbiam - jest to jasny, cielisty kolor idealny do wewnętrznego kącika oka oraz pod łuk brwiowy, całkowicie matowy cień.
Kolejny to nr 488 - nigdy go jeszcze nie miałam, urzekł mnie swoją delikatnością i fajnymi drobinkami, które (mam nadzieję) będą ciekawie mieniły się na powiece.


I nowość w mojej kosmetyczce, czyli konturówka do brwi w żelu nr 12. Zastanawiałam się nad nr 11, ale po krótkiej rozmowie z panią wizażystką zdecydowałam się na ten kolor i myślę, że dobrze do mnie pasuje (a raczej do moich brwi). Jest naturalny, taka "kawa z mlekiem".


I czas na zakupy z Rossmanna - a w nich same produkty dnia codziennego :)


Mojego różowego zmywacza z Isany zostało kilka kropel na samym dnie, więc tym razem skusiłam się na wersję "zieloną" z olejkiem pielęgnacyjnym.


Żel pod prysznic to kolejna podstawowa pozycja, tym razem zdecydowałam się na żel w promocyjnej cenie LPM o zapachu białej brzoskwini inektarynki. Gdy go otworzyłam i powąchałam stwierdziłam, że tak właśnie pachnie lato i muszę go mieć :) 


Latem krem do stóp zużywam bardzo szybko a to kolejna tubka mojego ulubieńca, czyli Evree regenerujący krem do stóp do skóry bardzo suchej i szorstkiej. Dodam, że obecnie jest na promocji - więc jeśli macie ochotę go wypróbować, polecam wybrać się do Rossmanna :)


I znów kontynuacja - czyli odżywka OIL do włosów zniszczonych i suchych Isana - bardzo ją polubiłam, włosy są po niej gładkie, przyjemne w dotyku i błyszczące a przy tym przyjemnie pachną.

Znacie te produkty, co o nich sądzicie?
Pozdrawiam i udanego weekendu :)

wtorek, 21 lipca 2015

Lipcowe zakupy kosmetyczne

Cześć! Dziś chciałabym wam pokazać produkty, które wpadły w moje ręce w ostatnim czasie. Nie ma tego dużo (staram się w trochę ograniczać!), ale jestem bardzo zadowolona z kilku pozycji, które w końcu mam i po cichu liczę, że się u mnie sprawdzą :)




* Balsam wzamcniający włosy, Planeta Organica Morze Martwe
Na ten produkt trafiłam przypadkiem na promocji w jednej z warszawskich aptek - stwierdziłam, że nigdy nie miałam nic z Planeta Organica więc czas najwyższy wypróbować. Balsam zawiera 15 minerałów morza martwego, chitosan oraz organiczne masło shea.


* Regenerujący krem do rąk do bardzo suchej i podrażnionej skóry, Evree
Uwielbiam kremy do rąk tej firmy i ten (kolejny) zakup tylko to potwierdza. Dłonie kremuję dość często, zawsze zabieram go do torebki - szybko się wchłania, delikatnie pachnie i fajnie nawilża skórę, polecam!


* Antyperspirant w kulce, Vichy
Wspominałam już o nim na blogu - jest to mój ulubiony antyperspirant, stosuję go już kilka lat i nie umiem z niego zrezygnować, do tego ma ładny, delikatny zapach.


* Mgiełka zapachowa forever Red, B&BW
Uwielbiam mgiełki B&BW, to jest kolejna o pojemności 88ml - czyli wersja mniejsza w fikuśnym opakowaniu z plastikową wstążką. Ten zapach będę używać bardziej na wieczorne wyjścia, jest on dość słodki i ciężki, w porównaniu z innymi mgiełkami, które dotąd miałam (na promocji - 34zł50gr)


* Żel do mycia twarzy & bezolejowy lotion do demakijażu Rival de Loop
Te dwa maluchy - każdy o pojemności 50ml - kupiłam z myślą o wyjeździe na weekend do Krakowa, taki zestaw podróżnika:) Po 3 dniach stosowania (jak dotąd) mogę tylko powiedzieć, że lotion nie sprawdził się przy demakijażu oczu, które szczypały mnie niemiłosiernie, a demakijaż trwał trochę dłużej niż zazwyczaj. Ale pojemności i opakowania na krótkie wypadky jak najbardziej ok.


* Podkład do Twarzy Bourjois HM, Nr 51 Vanille Clair
No i w końcu jest! Długo chodziłam z zamiarem kupienia tego podkładu, ale zdecydowałam się i podczas gorących dni mój Revlon CS idzie w odstawkę a nadchodzi właśnie oto Bourjois HM. Zdecydowałam się na nr 51 bo chyba najlepiej do mnie pasuje ale to wszystko się klaruje, może pojawi się za jakiś czas szersza recenzja i moje odczucia co do tego podkładu.


* Pędzelek na linię rzęs, ZOEVA 310 Spot Liner
To najmniejszy pędzelek (pędzel to za wielkie słowo:) ), jaki kiedykolwiek miałam. Potrzebowałam takiego pomocnika właśnie do pracy na linii rzęs - na razie uczę się nim posługiwać, jeszcze jestem daleko ale próbuję:)


* Korektor Lasting Perfection, Collection
Kolejny kosmetyk, z którego posiadania ogromnie się cieszę. Mój w kolorze 1 Fair zamówiłam na allegro po wielu dobrych recenzjach dziewczyn na YT - jest jaśniutki, idealnie pasuje do koloru mojej skóry, oby tak dalej:)


* Hydrożelowe płatki pod oczy Perfecta, maseczka bankietowa pod makijaż Dermika, peeling mineralny Perfecta
Jak wiecie - lubię produkty w saszetkach - płatki pod oczy znam i uwielbiam (przydadzą się np. po całonocnej zabawie), maseczka bankietowa idealna na większe wyjścia (ja ostatnio wykorzystałam ją przed weselem znajomych) a peeling to u mnie nowość i jestem ciekawa, jak się spisze :)


* Tusz do rzęs False Definition Extension Volume, Eveline Cosmetics
Ten tusz poleciła mi koleżanka a Ja postanowiłam wypróbować go jako zamiennika do słynnego "fioletowego" L'oreal'a. Produkt tani i łatwo dostępny - może czerń nie jest tak głęboka, jak w przypadku wspomnianego L'oreala ale myślę, że produkt na prawdę może okazać się niezły:)


I jeszcze zbliżenie na szczoteczkę tuszu Eveline :)


I to byłoby na tyle - jestem zadowolona z poczynionych zakupów - znacie może wyżej wymienone produkty, co o nich sądzicie? 

Pozdrawiam :)

piątek, 17 lipca 2015

Mój zestaw kosmetyków do i po opalaniu

Cześć! Wakacje w pełni a obecnie nadciąga kolejna fala upałów więc warto pomyśleć o produktach, które pomogą nam to wszystko przetrwać bez uszczerbku na zdrowiu (m.in. naszej skórze). Ja nie mam ich dużo, nie potrzebuję gromadzić 10 różnych filtrów - w zupełności wystarczają mi te, które niżej wam pokażę.


Jeśli chodzi o wyjazdy wakacyjne np. nad morze - to w moim przypadku biorę zazwyczaj dwa filtry do opalania, jeden jest z zeszłego roku - wodoodporna emulsja do opalania Eveline 20SPF, a drugi to nowość z tego roku, czyli odżywczy balsam do opalania Lirene 30SPF. Na pierwszy kontakt ze słońcem wybieram tradycyjnie wyższy filtr, a później przechodzę do niższego. Nigdy nie zaopatrzyłam się w 50SPF gdyż uważam, że ochrona jaką dotąd wybierałam jest wystarczająca i przy niej nie naraziłam się na poparzenia słoneczne (przy regularnym stosowaniu).


Przy mniejszych kontaktach ze słońcem, gdy wiem, że na powietrzu będę przebywać krótko i będę się przemieszczać wybieram najczęściej niski filtr, jak np. wodoodporny balsam do opalania Soraya 10SPF. Jest to niska ochrona, ale wydaje mi się w zupełności wystarczająca przy tym taki balsam stosuję jak zwykły dzienniak do nawilżenia ciała.


Jak już wspominałam w tym roku pojawiły się u mnie takie cuda/nowości czyli - starter opalania przyspieszacz, balsam utrwalający Soraya oraz rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę Soraya. Pierwszy może okazać się dobry np. przy opalaniu nóg, które w moim przypadku opalają się najwolniej i zawsze co roku mam problem, gdy np ręce są już brzoskwiniowe a nogi nadal blade:) Natomiast balsam rozświetlający to świetny pomysł po kąpielach słonecznych, gdy możemy naszej skórze nadać fajny blask a przy tym ją odżywić.


Nie mogło też zabraknąć produktu do twarzy, a jest nim krem BB Maybelline  SPF30 w kolorze light. Ten produkt jest ze mną kolejny sezon i jestem z niego bardzo zadowolona. Wybieram go na wszelkie wyjazdy, gdy wiem, że będę korzystać dłużej ze słońca. Jest to produkt lekki, ładnie wyrównuje koloryt skóry a przy tym dobrze ją chroni. 


Po opalaniu pora na nawilżające mleczko utrwalające opaleniznę Ziaja SopotSun. Produkt, który znam już dość długo i lubię do niego wracać. Lubię go przede wszystkim za to, że działa trochę jak balsam brązujący tylko w delikatniejszej wersji. Nasza opalenizna po jego aplikacji wygląda ładniej a nawilżenie też jest niczego sobie!


Przed i po kąpieli słonecznej lubię mieć pod ręką wodę termalną Avene. Spryskuję nią twarz i dekolt i od razu czuję się lepiej, myślę że to taki niezbędnik, który wiele z was zna. Wiele firm ma w swojej ofercie właśnie takie wody termalne, ja kolejny rok jestem fanką tego z Avene i jak na razie mi odpowiada.


Gdy jednak słońce postanowi nam zrobić psikusa - nieodłącznym kompanem staje się spray chłodzący z panthenolem, który oferuje większość aptek i turystycznych sklepów/sieciówek. Ja staram się go zawsze zabierać na wakacje na wypadek niespodzianek (czasem zdarza mi się nierówno zabezpieczyć skórę przed słońcem i problem gotowy). W tym wypadku firma nie stanowi większej różnicy - liczy się miły chłód, ukojenie ... :)


To byłyby wszystkie produkty, z których korzystam latem - a jaką ochronę wy wybieracie, jakie lubicie produkty do i po opalaniu?

Pozdrawiam! :)

wtorek, 14 lipca 2015

Stopy latem, czyli produkty które używam do pięlegnacji stóp

Cześć! Dziś pokażę wam produkty (nie tylko kosmetyki :) ), które używam do pielęgnacji stóp głównie latem. Nigdy nie przepadałam za smarowaniem stóp kremami, używania tarki czy robienia peelingu - stopy często traktowałam po macoszemu, jednak gdy robi się gorąco i wskakuję w japonki czy sandałki warto o nie zadbać. Jeśli chodzi o produkty to nie wydaję fortuny na drogie kremy - myślę, że taki krem do stóp jak np. z Evree w zupełności mi wystarczy, czy też zwykła tarka do pięt z Rossmanna.


* Regenerujący krem do stóp do bardzo suchej i szorstkiej skóry, Evree
Muszę przyznać, że mam słabość do tej firmy - jak na razie mnie nie zawiodła a to kolejny dobry produkt w przystępnej cenie. Stopy kremuję nim zazwyczaj na noc po kąpieli. Produkt jest na prawdę treściwy, gęsty i czuć porządne nawilżenie naszych stóp. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że moje stopy są przyjemniejsze w dotyku, bardziej miękkie i gładkie.


* Tarka-pilnik do stóp, Rossmann
Odkąd pamiętam, moja mama zawsze je miała w swojej łazience a teraz - od kilku lat - stosuję je również Ja. Jest to tanie rozwiązanie na suche pięty, które przy nieodpowiedniej pielęgnacji stóp szybko mogę u siebie zauważyć. Średnio raz w tygodniu (czasem raz na dwa tygodnie) używam tarki i to w zupełności wystarcza, aby usunąć martwy naskórek.


* Odżywcza maska do dłoni i stóp z parafiną, Avon
Maski do stóp przyznam szczerze nie stosuję regularnie - muszę mieć dłuższą chwilę wolnego, gdy np. po nałożeniu maski zawijam stopy folią i tak sobie siedzę ok. 15-20 minut. Ta maska bardzo przyjemnie (słodko) pachnie i daje efekt dobrze nawilżonych i wypoczętych stóp. 


* Sól do kąpieli, Isana & złuszczający peeling i maseczka do stóp, Evree
Jeśli chodzi o sól do kąpieli to używam jej rzadko, ale raz na jakiś czas robię sobie taki seans (z maską, kremami itd). Ma przyjemny zapach, a sama kąpiel stóp jest relaksująca. Saszetki z Evree są natomiast u mnie zupełną nowością jednak takie połączenie - peelingu i maski - również nam pozwala na kompleksową pielęgnację naszych stóp. Peeling=masaż=lepszy humor na cały dzień! :)


* Dezodorant Fresh Step, Scholl
To już moje kolejne opakowanie tego dezodorantu - używam go głównie wiosną i latem, mimo, iż na początku sam zapach chce mnie udusić :D, to szybko się ulatnia, a my nie musimy się martwić o świeżość naszych stóp przez pozostałą cześć dnia.


* złuszczająca maska do stóp Purederm, Botanical Choice & nakładki na pięty z Jojobą, Botanical Choice
Te produkty to już są tzw. dodatki - obydwa zakupione z ciekawości w Biedronce. Szał na złuszczające maski był już dość dawno, ja poczekam z nimi do września bo teraz boję się, że skóra może wyglądać nieestetycznie. Natomiast nakładki na pięty wypróbowałam i .. niestety jestem nimi zawiedziona. Nie zrobiły totalnie nic z moimi piętami - mój krem z Evree działa nawet na pięty lepiej niż specjalnie wyprodukowane do tego celu nakładki (piszę tu w tym poście, gdyby któraś z was miała zamiar je kupić bądź już je ma - podzielacie moje zdanie?)


* Plastry na pęcherze i otarcia, Salveqiuck
Plastry - nie ważne jakiej firmy - staram się zawsze mieć pod ręką. Czasami latem muszę po nie sięgać, ostatnio np. przy moich krótkich Conversach. Lubię, gdy plastry są w kolorze skóry lub przezroczyste i posiadają jak gdyby mini poduszeczkę na ranę/otarcie/pęcherz, aby komfort noszenia obuwia był lepszy.

Znacie te produkty?
Jak sobie radzicie ze stopami latem?

Pozdrawiam

czwartek, 9 lipca 2015

Olejki do ciała i włosów - jak stosuję i czy warto

Cześć! Po (znowu) dłuższej przerwie wracam do was z nowym postem. Dziś chciałabym pokazać wam moją "5", czyli pięć olejków, które staram się stosować regularnie i co o tym wszystkim myślę, zapraszam!


Początek mojej przygody - kilka lat temu - z olejowaniem nie należał do udanych. Zaczęłam od metody OCM, która wtedy była nowością i robiła furrorę w sieci. Ja wówczas zmagałam się ze zmianami trądzikowymi na mojej twarzy i postanowiłam sięgnąć po kolejną deskę ratunku, czyli po oleje. Niestety przy kiepskim stanie skóry ta metoda zupełnie się u mnie nie sprawdziła - nowe "wulkany" pojawiały się coraz większe i było ich coraz więcej, dlatego też po dwóch miesiącach powiedziałam "dość" i już do eksperymentów tego typu nie wróciłam. Obecnie jedynym olejkiem, który stosuję na twarz jest olejek Bielendy, o którym mowa będzie poniżej :)


Część z tych olejków mam już dłuuuugo a część od krótkiego okresu czasu, jednak staram się wszystkich używać regularnie aby móc poznać efekty.


* Olejek do ciała waniliowo-kokosowy, Balea
Ten olejek przeznaczony jest do ciała, a ja - jak kiedyś wspominałam już na blogu - stosuję go głównie na włosy, a raczej na końcówki. Ma przepiękny, waniliowy (słodki!) zapach, który uwielbiam. Na włosy nakładam go zazwyczaj ok. 30 min przed ich myciem, zdarza się, że na całą noc, jeśli włosy myję rano. Dzięki niemu końcówki wydają się gładkie, zdrowe i lśniące.


* Specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry Bio-Oil
Jest to dość specyficzny produkt, przeznaczony do zadań specjalnych. Staram się go stosować regularnie na moje uda, gdzie mam delikatne rozstępy, chyba też spróbuję na moje wiecznie przesuszające się kolana. Zawiera witaminę E, olejki z rumianku, lawendy, rozmarynu i nagietka. Jego zapach jest całkiem mocny na początku przy aplikacji, na pewno mniej przyjemny niż ten z Balea. Jak na razie przesuszone miejsca są lepiej nawilżone, a z efektami dot. rozstępów jeszcze poczekam.


* Uszlachetniony Olejek arganowy Bielenda 
Olejek, nad którym długo się zastanawiałam. Przeznaczony jest do stosowania na noc, ja używam go 2-3 razy w tygodniu - nakładam na oczyszczoną skórę twarzy delikatną warstwę olejku i zostawiam do rana. Muszę przyznać, że już po pierwszych kilku użyciach byłam mile zaskoczona - skóra rano po nim była miła w dotyku, dobrze nawilżona. Jak dotąd nie zauważyłam, aby mnie uczulił lub wyskoczyły mi jakieś niespodzianki na twarzy.


* Mineralny olejek w sprayu, Avon
Bardzo fajny produkt, który spisze się idealnie na lato - dzięki złotym, malutkim drobinkom odsłonięte ciało latem wygląda dużo lepiej i bardziej atrakcyjnie. Atomizer ułatwia aplikację olejku, który szybko się wchłania, zostawia delikatną mgiełkę na ciele. Jeśli potrzebujemy czymś szybko spryskać rano nogi przed wyjściem, np do pracy to ten produkt może się sprawdzić.


* Olejek pod prysznic do skóry suchej, Eucerin
Przedstawiałam go jako nowość czerwca a dziś jako produkt, który pomaga mi w zachowaniu dobrej kondycji skóry mojego ciała. Stosuję go z szorstką gąbką podczas kąpieli/prysznica - fajnie się pieni, pachnie trochę jak produkt dla niemowląt - ale ładnie nawilża naszą skórę. Jak zapewnia producent "tworzy na skórze ochronną warstwę lipidową". Po kąpieli nie odczuwam dyskomfortu suchej, napiętej skóry - aczkolwiek czasem jeszcze dodatkowo stosuję balsam. 


To byłoby na tyle - uważam, że olejki to miłe dobrodziejstwo, które możemy stosować zarówno na całe ciało, twarz i włosy - wystarczy dobrać produkty dla własnych potrzeb i cieszyć się z efektów :)

A wy lubicie olejki, co o nich sądzicie? Jakie olejki polecacie?
Pozdrawiam i uciekam pakować się na weekend, który spędzę w Krakowie!
:))))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...