środa, 7 grudnia 2016

Wibo Ecstasy Blusher

Cześć, dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi odczuciami na temat popularnego w ostatnim czasie produktu marki Wibo, czyli Ecstasy Blusher. Dzięki niskiej cenie, dostępności a także łudząco przypominającego kultowego różu z NARS opakowaniu jest to produkt po który wiele z nas sięgnęło. Muszę przyznać, że od początku się na niego czaiłam i chciałam go wypróbować.


Spośród kilku dostępnych kolorów skusiłam się na nr 1, czyli róż w odcieniach różano-brzoskwiniowych ze złotymi drobinkami. 
Jego standardowa cena w Rossmannie wynosi 20,49 zł (Ja nabyłam go na promocji).
Waga produktu - 4,5 g.


Zacznijmy od opakowania. Muszę przyznać, że jest ono na prawdę fajnie zrobione. 
Plastik wydaje się dobrej jakości, zamykanie i otwieranie produktu nie stanowi żadnego problemu, 
a wkomponowane lusterko dodaje jeszcze większego uroku. 
Moim zdaniem - nie ma się do czego przyczepić :)


Wibo Ecstasy Blusher tak jak wspomniałam to taka zaróżowiona brzoskwinka ze złotymi drobinkami. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to róż i rozświetlacz w jednym, ale zachowany w dobrym tonie. 
Na początku myślałam, że konsystencja produktu jest zbyt mocno zbita i będzie problem z aplikacją. Moje obawy szybko jednak zostały rozwiane. Róż aplikuje się bardzo przyjemnie, dobrze współgra z moim pędzlem, czyli Hakuro H21. 
Pigmentacja również prezentuje dość wysoki poziom. Może nie jest tak dobra, jak np. w Down Boy od TheBalm, ale - jak za taką cenę - satysfakcjonująca.


Myślę, że Wibo Ecstasy Blusher to produkt, który możemy opisać "cena=jakość". Możemy go wykorzystać zarówno do makijażu dziennego jak i wieczornego. Jego intensywność na policzkach możemy budować, ciężko nim zrobić sobie krzywdę. Utrzymuje się dość długo na naszych policzkach, nie "wędrując" przy tym po całej twarzy :)

Jakie są wasze ulubione róże?
Co sądzicie o Wibo Ecstasy Blusher?

pozdrawiam :)

5 komentarzy:

  1. Ja różu używam baaardzo rzadko. Jeżeli już to tylko Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Bourjois mam róż nr 95 Rose de Jaspe - lubię i polecam :)

      Usuń
  2. Mam go w tym momencie na policzkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładny :) muszę się mu przyjrzeć bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W opakowaniu wygląda na mocny, ale skoro ciężko zrobić sobie nim krzywdę to mogłabym się z nim polubić :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...